Change language English Polski

Gdzie szukać pomocy?

 

Dobry Rodzic - Dobry Start

Program ma na celu ochronę najmłodszych dzieci przed krzywdzeniem. Specjaliści FDN udzielają konsultacji indywidualnych oraz organizują m.in. warsztaty umiejętności wychowawczych i tematyczne spotkania edukacyjne.

Więcej

Materiały dedykowane

Czy można przesadzić z dbaniem o bezpieczeństwo dzieci?

W ciągu ostatnich lat wiele zmieniło się w podejściu do bezpieczeństwa - rodzice są coraz bardziej świadomi niebezpieczeństw, które mogą zagrażać ich dzieciom. Nagłaśniane przez media wypadki z udziałem dzieci oraz sytuacji zagrażających ich zdrowiu sprawiły, że dla wielu dorosłych dbanie o bezpieczeństwo stało się celem nadrzędnym - często ważniejszym niż prawo dziecka do swobodnej zabawy, eksperymentowania i rozwoju. Zmiana polegająca na zapewnianiu dzieciom bezpiecznej przestrzeni nie jest jedynie trendem, który występuje u „nadopiekuńczych” rodziców, ale jest to zjawisko również zauważalne w szerszej przestrzeni publicznej. Wyrazem szczególnej dbałości o bezpieczeństwo dzieci są m.in. place zabaw z wyłożonym gumą podłożem i urządzeniami pozbawionymi kantów, zakrętki uniemożliwiające dzieciom otwieranie pojemników z niebezpiecznymi substancjami (np. lekami, środkami czystości) oraz przepisy prawne regulujące między innymi bezpieczeństwo dzieci na drodze.  Nikt nie podważa zasadności wszystkich tych poszczególnych działań, dzięki nim udaje się zmniejszać liczbę nieszczęśliwych wypadków. Jednak pojawiają się też głosy, ze usunięcie z drogi dziecka wszelkiego ryzyka, może nieść ze sobą negatywne konsekwencje w jego dorosłym życiu. Taka perspektywę prezentuje m.in. Tim Gill – autor raportu „No fear. Growing up in a risk averse society".

Punktem wyjścia rozważań autora były przemiany, jakie zaszły w placach zabaw podczas ostatnich kilkudziesięciu lat. Inicjatywa ze zwiększeniem standardów bezpieczeństwa na placach zabaw została zapoczątkowana na świecie w latach
70’ i 80’. Dzięki niej wiele niebezpiecznych urządzeń zniknęło z placów zabaw, inne zostały zastąpione przez bardziej bezpieczne. Autor uważa jednak, że współczesne place zabaw nie pozwalają dzieciom na realizację bardzo ważnego zadania, jakim jest szacowanie ryzyka. Dziecko bawiące się na nowoczesnym placu zabaw nie musi oceniać, czy zeskoczenie z danej wysokości jest dla niego bezpieczne, ponieważ zeskoczy na miękkie podłoże z gumy i nawet szczególnie nie odczuje upadku. Dzieci to uwielbiają, a rodzice mogą być nieco spokojniejsi widząc, że na takim placu zabaw dziecko nie może zrobić sobie krzywdy.  Czy jednak zabawa w otoczeniu pozbawionym ryzyka przynosi same korzyści w dłuższej perspektywie czasowej? Zdaniem Tima Gilla bezpieczne place zabaw mogą być przyczyną większej liczby kontuzji niż mogłoby się wydawać, jednak są to wypadki odroczone w czasie. Środowisko, w którym funkcjonujemy, nie jest tak idealnie bezpieczne jak specjalnie zaprojektowane place zabaw dla dzieci. W szkołach lub w miejscach pracy możemy spotkać się z pochyłymi stropami, stromymi schodami oraz ostrymi krawędziami mebli. Dziecko, które przez większość czasu bawiło się na placu zabaw, który pozbawiony był różnego rodzaju niedociagnięć technicznych może mieć trudności w  funkcjonowaniu w środowisku, w którym one występują i być bardziej narażone na kontuzje. Jest to spowodowane tym, że dziecko podczas zabawy nie miało możliwości nauczenia się, jak dbać o siebie w obliczu różnego rodzaju wyzwań logistyczno-technicznych.

Zmiana w podejściu do ryzyka nie dotyczy jednak tylko placów zabaw. Autor raportu zaznacza, że  w przeszłości uważano, że dzieci mają pewne zdolności o których w dzisiejszych czasach wydaje się, że zapomniano. Uważa się, że dzieci są delikatne, kruche, szczególnie podatne na wypadki, niezdolne do tego, by poradzić sobie z trudnościami oraz by zadbać o własne bezpieczeństwo. Chęć dawania dzieciom długiego, szczęśliwego, a przede wszystkim bezpiecznego dzieciństwa sprawiła, że zbagatelizowano ich zdolność wytrzymałości i radzenia sobie z trudnościami. W poprzednim pokoleniu dzieci czasem spadały z drzew i trzepaków oraz miały pokaleczone kolana od upadków. Dla rodziców często były to wypadki naturalnie wpisane w spędzanie czasu ich dzieci, a dla dzieci stanowiły lekcje na przyszłość, by następnym razem być ostrożniejszym podczas zabawy.

Doświadczenie jest jednym z głównych sposobów poznawania świata. Według autora raportu, nadmiernie dbając o bezpieczeństwo swojego dziecka, usuwając wszelkie elementy ryzyka, można pozbawić go możliwości nabywania nowej wiedzy i umiejętności. “Nie biegnij, bo się przewrócisz!”, “Nie krzycz!”, “Nie wchodź na to!” - dzieci bardzo często słyszą to z ust rodziców. Oczywiście, bezpieczeństwo jest ważne i obowiązkiem rodzica jest jego zapewnienie. Rodzice jednak powinni pamiętać, że w spełnianiu potrzeby bezpieczeństwa dzieci istotne jest stopniowanie poziomu ryzyka odpowiednio do ich wieku. Tak więc niemowlęta - delikatne i bezbronne istoty - potrzebują innej ochrony ze strony osób dorosłych niż dość samodzielny, biegający i wygadany sześciolatek. Warto zastanowić się na tym, czy swojemu dziecku stwarzamy przestrzeń do tego, by mogło zmierzyć się z trudnościami adekwatnymi dla jego wieku. Nie oznacza to, że powinniśmy pozwolić dziecku na bieganie i wspinanie się w każdych możliwych warunkach. Przy każdym zachowaniu dziecka, do którego chcemy postawić granicę w postaci zakazu, warto zastanowić się, jaka  stoi za nim potrzeba. Jeżeli jest to potrzeba ruchu, biegania, postarajmy zapewnić dziecku przestrzeń, gdzie będzie mogło tę potrzebę zrealizować.

Zachęcamy rodziców i profesjonalistów do zapoznania się z raportem dotyczącym zmiany podejścia do bezpieczeństwa dzieci “No fear. Growing up in a risk averse society”. Całość raportu w języku angielskim dostępna jest tutaj.

Autor: Magdalena Gołuchowska